„Transformers: The Last Knight”- trailer

Standardowy

Ja wiem, że już poprzednia część filmu Michaela Bay’ a o robotach z Cybertrona była lekkim ciągnięciem za portfel i przerostem formy nad treścią, ale sentyment jaki żywię do wielkich, walczących ze sobą robotów jest zbyt duży, aby przeszedł obok tego obojętnie. „The Last Knight” będzie zapewne typowym blockbusterem i daleko mu będzie do ideału, lecz czekam na to co pokaże reżyser po fali krytyki poprzedniej części. 

Poza tym- trójgłowy smok- transformers. Jak tu takiego czegoś nie kochać ?

#4. – „Transformers 4- Wiek Zagłady” (2014)

Standardowy

7613563.3Pierwsza część „Transformers” była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Klockowate i niemal pozbawione mimiki roboty zmieniające się w prosty sposób w równie proste samochody stały się istotami można by rzecz z metalu i oleju morfującymi w piękne wozy takie jak Camaro. Druga cześć korzystała w sukcesu pierwszej i rozwijała wątek lecz bardziej siłą rozpędu niż własnym potencjałem. Trójka… Brak Megan Fox i nieznośny LeBouf, do tego śliniące się Decepticony i  zaparcie scenariuszowe reżysera. Gdy usłyszałem o czwartym filmie pomyślałem więc ,że Michael Bay przesadził.

Nic bardziej mylnego. Historia rusza od nowa. Nie ma LeBoufa, pojawiają się nowi bohaterowie, a do tego Autoboty nie są już traktowane jako wybawcy. Co więcej już nie budzą respektu i odbywają się na nich łapanki.
Tytułową postać gra Mark Walhberg jako Cade Yeager-  domorosły wynalazca ratujący Optimusa ze z niebytu. Towarzyszą mu zaś Nicola Pertz  jako standardowa transfromerowa piękność ( bo kto lubi duże roboty będące jednocześnie niezłymi brykami lubi i ślicznotki – doszedł najwyraźniej do wnioski pan Bay, a ja nie ośmielam się sprzeciwiać) a zarazem córka głównego bohatera oraz Jack Reynor jako jej partner- Shane Dyson. Obsada ma zarówno swoje zalety jak i wady. Z jednej strony pani Pertz dorównuje pani Fox i przewyższa Rosie Huntington-Whiteley z trójki. Jednocześnie Walhberg z racji i lepszego warsztatu niż LeBouf i po prostu lepszej roli do odegrania bije na głowę Witwicky’ego. Z drugiej strony relacje ojciec-córka czasami są zabawne, a czasami przesłodzone i sentymentalne. Grany przez Reynora bohater niejako wspiera ojca w chronieniu córki i pełni bardziej funkcję  dodatku do Walhberga. Co jednak wybawia któregoś z transformerów z roli niańki, choć i tak zamiast jak Pan Bóg nakazał zamiast robociego mordobicia często mamy akrobacje z ludźmi w tle. Rola Stanleya Tucci’ego który gra tu genialnego wizjonera  Joshue Joyce’a z jest chyba najlepsza. Choć zmiana ze załego na dobrego była oczywista. „Żywych” aktorów oceniam pozytywnie, choć powiedzmy szczerze- seria Baya o robotach z Cybertrona to nie pokaz zdolności aktorskich.

Jako że jest to film o tłukących się robotach rzecz o nich. Po śmierci większości ze znanych nam z poprzedniej części transformerów otrzymujemy nowe, szalenie ciekawe postacie. Będzie to typowa wyliczanka geeka więc dla oczekujących standardowej recenzji proponuje ominięcie tej części :) Nowi to: Drift – Autobot- samuraj do tego Bugatti Veyron. Coś dodać ? Crosshairs- chadzający w płaszczu ( !! ) robot z negatywną opinią o ludzkości i Hound – wielki jak ciężarówka ( i nią będący ) brodaty i nieco przysadzisty palący cygaro robot . No i Optimus i Bumblebee… Jak przeciwników nie ma już niestety Decepticonów z Megatronem na czele, ale otrzymujemy substytutowe roboty z fabryki Joyce’a w tym Galvatrona. I nieco ciekawszy główny badass- Lockdown, będący naczelnym pomagierem w wytępianiu swoich pobratymców i kimś w rodzaju łowcy głów. Tak się składa, że ten na kogo aktualnie poluje zamienia się w wielką niebiesko-czerwoną ciężarówkę… No i dino-roboty czy jak oni się tam zwali pomagające nieco lichej liczbie Autobotów. Jest to całkiem fajny zabieg bo kto w szczenięcych latach choć przez chwilę nie fascynował się wymarłymi gadami ? A tu mamy dodatkowo piękne nawiązanie do serii „Beast Wars”.

crosshairs

Największą wadą filmu są niedopowiedzenia i absurdy. Człowiek który dla kasy podle zdradził i rodzinę Yeagerów i Optimusa ginie. A ci zamiast poczuć ulgę, że Bóg czuwa nawet nad robotami smucą się i lamentują. Nasuwa się tez pytanie- czy wszystkie pozostałe Autoboty zostały zniszczone i w sumie dlaczego pozbyto się ciekawych postaci ? I co u diabła w Witwicky’m ? Ot tak Optimus i Trzmiel przyjmują pod swe skrzydła nowych ludzi .

Podsumowując: Film bardzo dobry dla fanów gatunku, nieco gorszy dla ludzi o bardziej ogólnym guście, a już na pewno nie dla smakoszy teatralnych desek. Chociaż widząc obecne „przedstawienia” można uznać ten film za dzieło wybitne… Dla mnie ta część była przede wszystkim dużą frajdą. Filmem który nadaje się w sam raz do kina.

Ocena: 7,5/1

Transformers-Wiek-Zagłady-kadr-3