#65. – Bartek Biedrzycki – „Kompleks 7215″

Standardowy

297875-352x500

Pierwsze co pomyślałem o wydaniu powieści post- apokaliptycznej w metrze warszawskim i to bez błogosławieństwa autora „Metra 2033″ i do tego w datę wydania pierwszej osadzonej w Polsce książki z jego uniwersum to, że jest to zagrywka poniżej pasa. To tak jakby Marvel zmienił nieco kolory Kal-ela i wydał komiks o nazwie „Hiperman”. Błądzić jest jednak rzeczą ludzką…

Głównym bohaterem jest tu stalker Borka. Borka gdyż brodę ma równie zacną i ognistą jak słynny rozbójnik. Jego kompania co prawda nie równa się z kompanią Iwana z „Pitera”, lecz chłopaków da się polubić mimo uwagi skupionej na ich szefie. Stalker Borka i jego Szturmowcy ( taka nazwa grupy i nie mają białych pancerzy no i trafiają w cel ) po pewnym szturmie natrafiają na nieco z pozoru stukniętego staruszka który mówi o tajemniczym wojskowym obiekcie na teren Puszczy Kampinoskiej. Wspomnę tylko, że ojciec Borki był wojskowym i stalker ma fizia na punkcie odnalezienia tatulka. Tak więc wyprawa rusza :) Egoista z tego Borki … :D Warto opisać specyfikę społeczności żyjącej w metrze miasta stołecznego Warszawa. Jak zwykle naziole- tyle, że pro-polscy, lecz używający niemieckiego nazewnictwa. Ach te tradycje… Święty Krzyż- czyli ultra- katole, wśród których Andersen i jego bagnety czuliby się jak w domu. Kryształowy Pałac i Twierdza- każda z tych organizacji ma swe wady i zalety jednak obie są gwarantem bezpieczeństwa bez konieczność heilowania do posiłku lub naprawdę skrajnej odmiany wiary chrześcijańskiej, która w warunkach post- apo mało ma wspólnego, prócz symbolu Krzyża, z naukami Chrystusa.

Retrospekcje z przeszłości są nieoczekiwanym przerywnikiem, który jednak nie mierzi i nie zaburza ciągłości czytania. Wręcz przeciwnie- w końcu wiedziałem co i jak pierdykło, nie pozostając w ciągłej niewiedzy. Niewątpliwym kąskiem jest wiele nawiązań do „Uniwersum Metro 2033″. Chociażby fakt, że jedna z postaci zaczytywała się w „Piterze” :D. Zakończenie historii również niejako odwołuje się do książki Wroczka. Wyborne :)

Oprócz samego „Kompleksu 7125″ otrzymujemy dwa mniejsze opowiadania. Które biją na głowę tytułową opowieść. Są krótkie, lecz klimat i pomysł są niesamowite. Pierwsze z nich „I tak warto żyć” opowiada historię pewnego bezdomnego który po apokalipsie sam staje się tym który daje schronienie. Codzienna walka o przetrwanie swojej małej kolonii i niestrudzenie Jerzego sprawiają, że można go zakwalfikować do grona superbohaterów. Ma ono w sobie coś czego brakowało mi zarówno w przypadku książek Fabryki jak i Insignis- człowieczeństwo. Jerzy nie jest napakowanym bydlakiem z namordnikiem i dwoma kałachami w łapach. Jest kimś o wiele wspanialszym- ojcem, dowódcą, patriarchą małego zgromadzenia mieszkającego w starym piecu cegielni własnoręcznie przerobionego na bunkier przez dawnego bezdomnego. Dawno nie czytałem czegoś tak niezwykłego. Drugie opowiadanie „Ostatnia posługa” łączy się nieco z „Kompleksem” lecz tylko przez chwile. Dziesięcioletnia bohaterka ma również coś z herosów, a konkretniej z Charlesa Xaviera. Może to moje zboczenie komiksowe, ale określenie „dzieci atomu” kojarzy mi się tylko i wyłącznie z X-Men. Pewien motyw pojawił się  już u Noczkina, nawet z podobnymi bestiami, lecz tutaj był równie przejmujący. Biedrzycki pokazał w nich naprawdę mistrzowski kunszt.

Początkowo byłem negatywnie nastawiony do tej książki. Uważałem, że jest to chamska zagrywka Fabryki w stronę wydawcy „Uniwersum Metro 2033″.  Jednak po przeczytaniu tego niezłego dzieła i kilku hołdach pisarza w stronę „oryginału” zmieniłem zdanie. Postapo nad Wisłą ma się dobrze. I zarówno te nad Warszawą, jak i nad Krakowem. Nie wierzyłem, że to powiem, ale czekam na kontynuację… :) Na konkurencji, która da obu wydawnictwom więcej profitów niż strat, zyskają również czytelnicy otrzymując dwie równolegle wychodzące serie,

Podsumowanie: Dzieło Biedrzyckiego to solidna książka. Może nieco zniesmaczyć fakt, że wykorzystując motywy zapożyczone od Głuchowskiego nie należy do jego uniwersum, ale liczy się sama historia. Jeśli powieści Fabryki będą trzymać ten poziom mogą wydawać nawet powieści z samej Moskwy.

Ocena: 8/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>